Przeprowadzka

Miło mi poinformować, że blog został przeniesiony pod adres pawelflorczak.com/blog

The Eye Why - Chwila da Klub

Minęły prawie dwa miesiące od ostatniego posta. Wiem, powoli staję się złym bloggerem ale wszystko jest na dobrej drodze, żebym wystartował z nowym, świeżym materiałem, który będzie jeszcze bardziej cieszył oko. Tutaj kilka klatek odkopanych z szuflady pełnej RAWów. Chłopaki dali niezły show w Chwili i zapewne jeszcze nie raz usłyszycie o nich.

Dwadzieścia jedenaście!

To staje się już monotonne ale jak zwykle jestem opóźniony bo takie podsumowanie powinienem zrobić pod koniec ubiegłego roku jak każdy szanujący się blogger. Mam dobrą wymówkę bo postanowiłem do końca roku zakończyć wszystkie zaległe projekty i wejść w nowy rok z czyściutką kartą.

Był to chyba jeden z najciekawszych i najbardziej pracowitych okresów w moim życiu. Na początku roku postanowiłem odejść zza nudnego, korporacyjnego biurka i zacząć pracować na swoim. Tak też się stało i nawet nie miałem pojęcia jak będzie trudno stworzyć własny, dobrze prosperujący biznes. Minął rok a wszystko jest ciągle w budowie i jak na razie końca nie widzę na horyzoncie. 

Chciałbym tutaj też podziękować wszystkim parom, które mi zaufały i pozwoliły uczestniczyć w tym ważnym dniu a przy okazji odrobinę po podróżować po Polsce. Mam nadzieję, że 2012 będzie o wiele bardziej intensywny niż poprzedni i za rok będę mógł usiąść spokojnie przy biurku i powiedzieć, że jestem spełniony.

7:00

Piwniczanki

Zazwyczaj moje sesje poślubne to buziaki, przytulaski i jak usłyszałem od Kasi “wiesz Paweł, nie chcemy typowej sesji poślubnej, zróbmy coś głupiego” podszedłem do tego trochę z rezerwą. Nie wiedziałem co wymyślić i miałem głowę pustą od pomysłów i wtedy na ratunek przyszła Ewa i jej już dobrze znana piwnica. Tam znaleźliśmy takie skarby (włączając w to piłę łańcuchową i protezę nogi), że głowa od razu się odblokowała i zdjęcia same zaczęły się robić, światło samo genialnie się ustawiało. A może to zasługa weselnych trunków? Sam nie wiem. Jestem pewien tego, że im więcej takich zdjęć, tym moja wątroba będzie bardziej cierpieć.

Dodatkowo to były ostatnie zdjęcia wykonane moim poczciwymi Nikonem do którego mi już tęskno. Pokazał pazur na sam koniec.

Jeszcze raz…

To już chyba u mnie tendencyjne, jestem monotematyczny i pakuję w dwóch postach pod rząd prawie te same zdjęcia. Nic na to nie poradzę ale od niepamiętnych czasów wreszcie mogę powiedzieć, że zdjęcia “mogą być”. A wystarczy tylko więcej kontrastu, ziarna, podmalować trochę czarnym, białym i taaadaaa, mamy zdjęcie co klimat.

Jedno z dzisiaj

Po zgraniu zdjęć z dzisiejszego wypadu plenerowego byłem w szoku, że mój stary wyjadacz D50 jest jeszcze w stanie podnieść lustro i zrobić jakiekolwiek zdjęcie. Zapomniałem, że kochałem tą matrycę z całego serca i chyba od dzisiaj ten maluch na stałe zagości u mnie w torbie. Poniżej jedno zdjęcie Asi która dzielnie dzisiaj machała welonem.